Po co jest prawo łaski?

Po co jest prawo łaski?
pdf ePub czas dodania: 2017:06:05 20:17 komentarzy 0
Prawo łaski to pozostałość po monarchii absolutnej. Kiedyś król sprawował i władzę ustawodawczą, i wykonawczą, i sądowniczą.

Miał prawo uznać coś za przestępstwo, skazać kogoś za to, wykonać wyrok albo uniewinnić. Miał też prawo uznać winnym i ułaskawić. Mógł też darować karę bez osądzenia - okazać łaskę przed wydaniem wyroku. Wszystko mógł - bo był władcą absolutnym. Nie musiał czekać na jakikolwiek wyrok jakiegokolwiek sędziego, bo sam był najwyższym sędzią i mógł być łaskawy na dowolnym etapie wykonywania prawa. „Prawo łaski” w języku potocznym dotyczy dowolnego etapu procesu karania. Brat oskarżył siostrę o zjedzenie cukierka, a ojciec okazał łaskę i uznał, że nie będzie kary, nawet jeśli to prawda. Ułaskawił przed osądzeniem.

Dlaczego więc w państwie demokratycznym, w którym teoretycznie obowiązuje monteskiuszowska zasada trójpodziału władz, pozostawiono w konstytucji prawo łaski, które tę zasadę łamie, bo pozwala władzy wykonawczej ingerować w działania władzy sądowniczej? Oczywiście nie tylko prawo łaski łamie zasadę trójpodziału władz - tego jest współcześnie dużo, choćby prawo weta prezydenta (co jest łączeniem władzy wykonawczej z ustawodawczą), albo to, że posłowie mogą być ministrami. W zasadzie głównym twórcą ustaw w Sejmie jest rząd. Ideałów więc nie ma. Monteskiuszowska zasada to tylko teoria.

No ale dlaczego prerogatywę władcy absolutnego, zasadę ustroju monarchistycznego, zachowano w ustroju republikańskim? Po co w ogóle jest prawo łaski?

Otóż prawo łaski prezydenta służy do tego, by władza wykonawcza miała większą skuteczność. Ważną częścią władzy wykonawczej są służby specjalne, w tym wywiad i kontrwywiad. A zatem prowadzenie szpiegów, którzy nie są pracownikami służb. Często ci szpiedzy muszą łamać prawo. Gdy działają zagranicą, to w zasadzie nic innego nie robią, tylko łamią prawo. Ale czasem w ważnej sprawie kontrwywiadowczej na naszym terenie ważne jest to, by szpieg złamał prawo, by uchronić państwo od poważnego zagrożenia. Może sfałszować dokumenty, oszukać kogoś, podsłuchać bez zgody sądu, albo w ostateczności nawet zabić - na przykład bardzo groźnego obcego szpiega.

No i wtedy w grę wchodzi prawo łaski. Stosowny minister, czy koordynator służb, czy jakiś oficer prowadzący, obiecuje szpiegowi, który ma ważne zadanie, by się nie przejmował łamaniem prawa, zadanie jest ważniejsze, a w razie czego, jak się wyda, to dostanie ułaskawienie od prezydenta.

To jest podstawowy, kluczowy, najważniejszy cel prawa łaski - by szpiedzy działający na rzecz państwa mogli bezkarnie łamać prawo w wyższych celach. Można dyskutować czy to jest słuszne czy nie, czy to jest przeżytek, że to już jest niepotrzebne, albo, że to niedopuszczalne. Ale tak po prostu jest. Nawet jeśli się o tym oficjalne nie mówi, nawet jeśli konstytucjonaliści boją się to tak tłumaczyć, to tak jest. Władza może łamać prawo w swoich tajnych działaniach, w ważnych sprawach państwowych i prawo łaski jest podstawowym instrumentem, który do tego służy.

Teraz, jak już wiecie do czego służy prawo łaski, dużo łatwiej będzie Wam ocenić ułaskawienie przez pana prezydenta Andrzeja Dudę swojego kolegi pana Mariusza Kamińskiego. On był oskarżony o popełnienie przestępstw przeciwko wiarygodności dokumentów w sprawach związanych z aferą gruntową. Był szefem jednej ze służb specjalnych i być może kazał złamać prawo swoim szpiegom by tę aferę wykryć. Może po prostu fałszowali dokumenty, a być może nie było żadnego łamania prawa, a to był tylko pretekst by pana Mariusza Kamińskiego zwolnić ze stanowiska, bo był z przeciwnego obozu politycznego niż rządząca wtedy PO.

Po zmianie władzy prezydent chciał by pan Mariusz Kamiński nadal był szefem tych służb i nadal prowadził tamte sprawy. W służbach specjalnych to ważne, bo często szpiedzy są uzależnieni od współpracy z konkretnymi osobami - inni ich prowadzić nie mogą. Koledzy ze sobą porozmawiali, być może nawet w obecności ich szefa, czyli pana Jarosława Kaczyńskiego, ustalili, że siatkę wywiadowczą może odtworzyć tylko osobiście pan Mariusz Kamiński i zgodnie uznali, że tylko on może być szefem CBA.

Ale pan Mariusz Kamiński nie mógł zostać szefem CBA do czasu aż wyrok się uprawomocni, albo zostanie uniewinniony. Bo osoba oskarżona nie może dostać certyfikatu dostępu do tajnych danych, a bez tego certyfikatu nie można być szefem tajnych służb. Czyli jeszcze nie był skazany prawomocnie, ale już miał karę. A sprawa się przedłużała. Prezydent i prezes nie chcieli czekać, bo często jest tak, że w sprawach szpiegowskich czekać nie można. Więc prezydent zastosował prawo łaski w stosunku do nieprawomocnego wyroku. Bo do tego dokładnie służy prawo łaski - by władza, a szczególnie służby specjalne, mogła łamać prawo, a szczególnie w tajnych sprawach szpiegowskich.

Samo ułaskawienie nie było złamaniem prawa - można to ewentualnie nazwać nagięciem prawa. Konstytucja daje prezydentowi prawo łaski i nie precyzuje na jakim etapie postępowania można tego dokonać. Językowo można na dowolnym, można ułaskawić osobę skazaną nieprawomocnie. Prawnicy się w tej kwestii spierają, ale prezydent może interpretować jak chce, szczególnie gdy stosuje prawo, które jest pozostałością po władzy absolutnej.

Ja, jako libertarianin, oczywiście nie zgadzam się z tym do czego służy prawo łaski. Godzę się na istnienie prywatnych wywiadowni, służb specjalnych, szpiegów, a w szczególności kontrwywiadu. I uważam, że czasem nie ma innego wyjścia jak złamać prawo. Ale szpiedzy powinni to robić cichcem, tak, by się nie wydało. Jak się wyda to należy wszelkie przestępstwa sprawiedliwie osądzić i winnych ukarać - bez żadnej łaski. Jeśli już stosować łaskę, to powinien mieć do niej prawo tylko poszkodowany.

Ale dziś jest już w istocie tak, że biały wywiad ma wielokroć większą skuteczność, więc tradycyjny wywiad, gdy szpieg zabijał, kradł i oszukiwał, jest w zasadzie zbędny. A w sprawach nielegalnych wystarczą hakerzy i krakerzy. Więc prawo łaski można by śmiało z konstytucji wykreślić.

Dzisiejsze konstytucyjne prawo łaski prezydent może stosować nie tylko w tym głównym celu - czyli by szpiedzy mogli łamać prawo w ważnych sprawach państwowych, ale może po prosu ułaskawiać bandytów za łapówkę - taką łapówkę może brać jakiś urzędnik prezydenta bez jego wiedzy. Tak najprawdopodobniej robili panowie prezydenci Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski, którzy podpisywali ułaskawienia masowo - wszystko co im służby podsunęły. A nasze służby mają agentów wśród najgorszych bandytów i ułaskawiali po prostu morderców za pieniądze a nie tylko jakichś szpiegów fałszerzy. Więc to obecne naginanie prawa przez pana prezydenta Andrzeja Dudę to mały pikuś w porównaniu z tym co wyprawiali z ułaskawieniami poprzedni prezydenci.

Pan Janusz Korwin-Mikke podał kiedyś rozwiązanie tego dylematu - by zachować główny cel prawa łaski, ale by uniknąć ułaskawiania groźnych bandytów bez wiedzy prezydenta. Otóż prawo łaski powinno wiązać się z tym, że przed ułaskawieniem prezydent miałby obowiązek spotkać się na pół godziny sam na sam w zamkniętym pokoju z tym kogo ułaskawia i porozmawiać z nim na temat jego domniemanego przestępstwa. I dopiero po takiej rozmowie miałby prawo ułaskawić, nawet po nieprawomocnym wyroku. To całkowicie korupcji nie wyeliminuje, ale przynajmniej da pewność, że prezydent będzie wiedział kogo ułaskawia. Będzie wiedział czy to szpieg, czy bandyta, i nie będzie masowych ułaskawień.

Grzegorz GPS Świderski


Każda kultura, która nie ma przekonania o swojej wyższości, musi umrzeć  <- poprzednia notka

następna notka -> Zalegalizować podsłuchy!


licznik: 1747 + 0 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze