Paradygmat sprawiedliwości

ePub czas dodania: 2016:07:20 00:32 komentarzy 0
Obecnie dominujący w świecie paradygmat sprawiedliwości, zwanej sprawiedliwością społeczną, polega na tym, że najważniejsza jest nieuchronność resocjalizacji, w drugiej kolejności jest szykana, a zadośćuczynienie ofierze jest najmniej ważne.
A więc jeśli ktoś postąpi nielegalnie, to najważniejsze jest to, by go na pewniaka złapać i nauczyć, że źle robi. Kara może być łagodna. W tym paradygmacie nielegalne może być działanie, które nikomu nie szkodzi.
Natomiast libertarianie, jako konserwatyści, uważają, że należy wrócić do starodawnego paradygmatu, w którym najważniejsze jest zadośćuczynienie.
Tradycyjna sprawiedliwość polega na oddaniu każdemu tego, co mu się należy. Przestępcy należy się kara, a ofierze odszkodowanie. Sprawiedliwość przede wszystkim domaga się wyrównania szkód. Jeśli nie ma ofiary, to nie może być przestępstwa. A gdy jest ofiara, to najważniejsze jest by winowajca wynagrodził jej szkody. No i ważne jest by odszkodowanie było z nawiązką. W drugiej kolejności jest szykana - gdy odszkodowania nie daje się wydobyć. Resocjalizacja jest na końcu. A uczyć przestępców nie powinien wymiar sprawiedliwości, ale prywatne organizacje charytatywne.
No i oczywiście, gdy ofiara zostaje zamordowana z premedytacją, to oprócz konfiskaty majątku mordercy i oddania go spadkobiercom ofiary, należy mordercę powiesić. Eliminacja groźnych bandytów ze społeczeństwa to ważny element tradycyjnej sprawiedliwości.
Te paradygmaty sprawiedliwości społecznej i tradycyjnej są wzajemnie sprzeczne. Niestety nie da się łatwo odwrócić tego, co dziś dominuje. Moim zdaniem nie da się tego zrobić w ramach jakiejkolwiek ustawy zmieniającej kodeks karny. Zmianę paradygmatu sprawiedliwości na właściwy trzeba dokonać, i tylko tak jest to możliwe, poprzez dążenie do autonomicznych okręgów i wdrażanie tego w małych społecznościach - i przez przykład pokazywanie, że to lepiej działa.
W Polsce trzeba jeszcze bardzo dużo zmienić - prawo, sądy, trybunały i inne urzędy działają źle. Działają źle, bo są oparte o błędne, niezgodne z polską tradycją, paradygmaty cywilizacyjne. Ale nie zmienimy tego centralnie, odgórnie, bo bardzo dużo ludzi już się przyzwyczaiło do tego sowieckiego syfu i pruskiego drylu. Dla nich zmiany cywilizacyjne będą pogorszeniem ich subiektywnej sytuacji. Należy ich zostawić w spokoju.
Dlatego tak ważna jest lokalna autonomia polityczna. Ważne jest by wszelkie pomysły polityczne, czy to nowoczesne, takie, jakich świat nie widział, czy też starodawne, powrót do tradycyjnych, dziś zaniechanych, sprawdzonych wzorców, były realizowane w małej skali i by rynek weryfikował co jest lepsze, a co gorsze. Dobro będzie się rozpowszechniać, a zło zanikać, bo wszystko będzie można poczuć na własnej skórze i zobaczyć na własne oczy.
Demokracja centralna, totalna, na dużym obszarze, jest zła, bo wszelkie rozwiązania jakie proponują politycy to teoria, to marketing polityczny, to obietnice bez pokrycia. Coś proponują, wygrywają wybory, a potem i tak tego nie realizują. A wszystkie przegrane partie nie mają szans na praktyczne sprawdzenie ich pomysłów. W małych społecznościach każdy by mógł zweryfikować swoje pomysły w praktyce - wystarczyłoby przekonać kilka tysięcy osób - czasem nawet kilka.
Dokładnie tak samo działa wolny rynek i każde przedsiębiorstwo. Ktoś ma jakiś pomysł, realizuje go w małej skali i jeśli się przyjmie, to jego przedsięwzięcie rośnie. Inni powielają pomysł i powstaje konkurencja - każdy stara się lepiej realizować pomysł niż inni. Nie ma żadnych powodów, by te same mechanizmy nie działały w sprawiedliwości.
Nie da się teoretycznie udowodnić jaki paradygmat sprawiedliwości jest lepszy. Znamy stare społeczności, w których działał paradygmat tradycyjny i dawał dobre skutki. Ale nie wiemy jakby to było dziś, bo dziś wszędzie obowiązuje sprawiedliwość społeczna, która burzy naturalny porządek. Może to jest lepsze, a może gorsze. To można wykazać tylko w praktyce. Ale w praktyce się nie da, bo opanowały nas totalne państwa socjaldemokratyczne, które zmonopolizowały sprawiedliwość i wiele innych dziedzin życia - narzucają to odgórnie przy użyciu przemocy. I wstrzymały tym jakikolwiek naturalny rozwój cywilizacyjny. Dotyczy to całej Europy.
Dlatego libertarianie głoszą hasło tysiąca niepodległych Liechtensteinów. To jest najważniejsze i w zasadzie wystarczające. A potem, gdy ten jeden jedyny postulat zrealizujemy, każdy kraik wielkości powiatu zastosuje inne paradygmaty i będzie konkurował o mieszkańców z innymi kraikami. Nie powinien się tego bać zwolennik sprawiedliwości społecznej, bo jeśli uważa ją za słuszną, to wierzy, że ludzie przyjmą to dobrowolnie, bez państwowego przymusu. Ja wierzę, że większość księstw przyjmie tradycyjny paradygmat sprawiedliwości. Nie musimy tego rozstrzygać teoretycznie. Oddajmy ludziom wolność, a zobaczymy co wybiorą.
 
Grzegorz GPS Świderski


licznik: 1162 + 0 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze