Natury nie pokonasz!

pdf ePub czas dodania: 2016:12:23 03:01 komentarzy 0
A może pokonasz? Napisałem całą serię notek, w której uzasadniam to, że kultura to pokonywanie natury. Moralność i cywilizacja są z naturą sprzeczne - a jednak trwają, istnieją, działają, pokonują naturę.
A może pokonasz? Napisałem całą serię notek, w której uzasadniam to, że kultura to pokonywanie natury. Moralność i cywilizacja są z naturą sprzeczne - a jednak trwają, istnieją, działają, pokonują naturę.
W ludzkim stadzie przywódca, samiec alfa, często nie jest już wcale silnym, dużym, barczystym, agresywnym, zdecydowanym na wszystko osiłkiem, ale to mały, nieśmiały, słabowity przygłup. Dzieje się tak dlatego, że nie widuje się go na żywo, ale głównie przez telewizję, a więc po odpowiedniej obróbce wizerunku. Kultura już pokonała w tym względzie naturę.
Zwierzęcy instynkt władzy, instynkt zabijania, agresja, to oczywiście cały czas działające instynkty człowieka. Wszystkie instynkty, które pozwoliły wyewoluować i przetrwać homo sapiens (a zatem to, że jesteśmy agresywną, uzbrojoną małpą-mordercą skłonną do gwałtów zbiorowych) są nadal w naszej naturze aktywne. Podważam tezę, że tej natury nie da się pokonać. Moim zdaniem kultura naturę pokonuje - choć walka ciągle trwa.
Weźmy taki etos rycerski. Oczywiście i rycerzom i szympansom, gdy walczą, chodzi o to samo - by pokonać wroga, by pokazać swoją wyższość, by wspiąć się wyżej w hierarchii społecznej. Ale rycerze nie robią tego za wszelką cenę i wszelkimi możliwymi sposobami - mają swój etos, swoje zasady, swoją kulturę, która samoogranicza instynkt. Leżącego nie dobiją. Czasem reguły łamią - ale się tego wstydzą. To jest zwycięstwo kultury nad naturą. To jest pokonywanie natury. Cywilizacja to wyzwalanie się kultury z natury.
W biznesie też tak jest. Biznesmeni też mają swój kodeks etyczny. Też go oczywiście łamią, ale się z tym łamaniem nie obnoszą. No i jednak rzadko zabijają i gwałcą konkurentów - najczęściej tylko oszukują i manipulują.
Nawet myśliwi mają swoje zasady. Nie zabijają dla żądzy krwi. Zabijają głównie po to by podtrzymać, zachować, zapamiętać starą, dobrą, przydatną sztukę polowania. Ale to są już czysto kulturowe zachowania, które wyzbyły się swej natury - czyli zabijania z głodu.
Podobnie jest z żeglarstwem. Kiedyś było naturą - teraz jest już tylko kulturą.
Tak jest w ogóle ze sportem. Sport jest okiełznaniem instynktów przez kulturę. Jest zwycięstwem kultury nad naturą. Jest ucywilizowaniem instynktu rywalizacji. Sport pokazuje, że kultura już wygrała z naturą.
Więc nieprawdą jest, że natury nie pokonasz. Pokonasz. Ale nie tak, że całkiem jakieś instynkty wyeliminujemy. Nie o to przecież chodzi. To by było głupie, gdyby na przykład chcieć wyeliminować pociąg płciowy, który jest instynktowny. Pokonanie instynktu to jego ucywilizowanie. Wszystkie te rozbudowane ceremonie związane z seksem: flirty, śluby, gry wstępne, etc., ale też celibat czy śluby czystości, to przykład kulturowego panowania nad instynktami. To przykład ucywilizowania natury.
Do aktu seksualnego i tak w końcu zawsze dojść musi. I tak samo do zjedzenia mięsa. I tak samo do pokonania kogoś w walce i ustalenia hierarchii. Jeśli w pokonaniu natury chodzi o to by do tego w ogóle nie dochodziło, to oczywiście tak rozumianej natury nie pokonamy. Ale pokonamy ją robiąc to zgodnie z ustalonymi wcześniej regułami, pięknie, wykwintnie, w rozbudowanej ceremonii, w sposób uporządkowany, przewidywalny, szlachetny - tak, że sam pokonany czy zgwałcony pochwali nas i uzna nasze racje.
Niemniej ostatecznie instynkt przetrwania zawsze zwycięży. Oczywiście do czasu wyginięcia gatunku. Naturalnego instynktu przetrwania kultura nigdy nie pokona, a jak pokona, to razem z całym gatunkiem ludzkim.
Dlatego oczywistym jest, że w sytuacjach ekstremalnych, takich jak na przykład wojna, o naszym przetrwaniu decydują nasze instynkty, a te wytworzyła ewolucja, w czasie której takie ekstremalne sytuacje wiele razy przechodziliśmy. Wygraliśmy dzięki wrodzonej agresywności, zabójczym instynktom, zdolności to zabijania narzędziami, inteligencji, bezwzględności i sile psychicznej - mimo fizycznej słabości.
Z Afryki, po dziesiątkach tysięcy lat życia homo sapiens, wyszła populacja kilkudziesięciu osobników - czyli przodków wszystkich współczesny ludzi spoza Afryki. To musiały być wyjątkowo odważne, agresywne, zdeterminowane, żądne przygód, ciekawskie, silne, zabójcze bestie.
A ich przodkowie też musieli być wyjątkowo morderczy by sobie z gołą skórą, na dwóch nogach, z marnymi zębami, posługując się tylko dzidami, poradzić z lwami i tygrysami. A ich potomkowie wytrzebili większość dużych ssaków Azji i Ameryki. I z gołą skórą przetrwali za kołem podbiegunowym. I w ogóle wybili wszystkie inne gatunki hominidów, czyli podobnych konkurentów - dokonali totalnej eksterminacji na przykład pitekantropa w Azji (który znał ogień już milion lat temu) albo neandertalczyka w Europie (który miał relatywnie większym mózg, więc był prawdopodobnie bardziej inteligentny).
Człowiek to drapieżna, uzbrojona, agresywna, infantylna, skłonna do gwałtów zbiorowych, małpa-zabójca mająca silne instynkty terytorialne. W tak wyewoluowaną małpę Bóg tchnął ducha. Nie po to byśmy takimi pozostali. Po to byśmy się z tego wyzwolili przy pomocy naszych rozumów, które są zdolne do poznania dobra i zła. Ale w sytuacjach ekstremalnych nasza zabójcza natura nam oczywiście posłuży do przetrwania - już wiele razy posłużyła. To nic złego. Ale to nie znaczy, że nie mamy się z tej natury wyzwalać. Właśnie po to dostaliśmy Dekalog, by się z tego wyzwolić.
I tworząc cywilizację się z tego wyzwalamy.
A kultura materialna, czyli bogactwo, to kluczowy element tego wyzwalania. Oczywistym jest, że gdy to wszystko stracimy, staniemy się biedni i zostaną nam tylko kije, to wrócimy do naszej natury małpy-mordercy. To w żaden sposób nie przeczy temu, że kultura materialna nas wyzwala z tej morderczej natury. A kultura materialna pozwala nam tworzyć kulturę duchową, intelektualną, informacyjną. Dzięki temu naturę pokonujemy i w dużym stopniu już pokonaliśmy. Dzięki bogactwu: i materialnemu, i duchowemu.
To, że dzisiejsi biznesmeni chcą mieć więcej, nawet gdy mają już bardzo dużo i są starzy - to bardzo dobrze. Chcą mieć jeszcze jeden jacht, jeszcze kilka helikopterów, jeszcze jedną rezydencję, jeszcze więcej terenu i podwładnych. Te materialne pragnienia to raczej jest przejaw kultury, a nie natury. Natura każe nam się tylko poczuć dobrze, zaspokoić chwilowe żądze. Wypić, zakąsić, wypróżnić się i pokopulować. Wystarczy kilka razy dziennie. Nie mamy instynktów by to robić sto razy na godzinę. Biznesmeni z przyczyn cywilizacyjnych nie osiadają na laurach - tylko chcą więcej i więcej - swoje biznesowe żądze realizują sto razy na godzinę. To jest słuszne, bo mamy jeszcze dużo do zrobienie - jeszcze mamy Marsa do skolonizowania, a potem cały Układ Słoneczny. To bardzo dużo roboty. Nie należy więc poprzestawać na instynktownym zaznawaniu doraźnych przyjemności.
 
Grzegorz GPS Świderski

PS. A tu są inne odcinki serii notek na te tematy:
  1. Niezwierzęcy liberalizm
  2. Co jest przyczyną wojen?
  3. Zawsze komuś służymy
  4. Zwierzęca natura i ludzka kultura
  5. Cywilizacja to kultura milionowego stada
  6. Celowanie
  7. Jednoosobowa, dożywotnia, dziedziczna władza
  8. Gwałty zbiorowe
  9. Czy władza to instynkt?
  10. Infantylizm człowieka
  11. Czy władza to siła fizyczna?
  12. Agresywna małpa-zabójca
  13. Czy władza zapewnia szczęście?
  14. Plemniki zabójcy
  15. Czy ograniczać wolność, czy władzę?
  16. Władza pochodzi od Boga
  17. Liberalizm wynika z cywilizacji, a nie z natury!
  18. Rozum kontra instynkt
  19. Instynkt terytorialny
  20. Altruizm
licznik: 1685 + 0 / 0 - promuj
captcha
x

Zgłoszenie komentarza

dodaj komentarz

x
komentarzy: 0 kolejność: wg punktacji najstarsze najnowsze